wróć

O szczerości w biznesie i o dawaniu, które procentuje

09.08.2019
O szczerosci w biznesie i o dawaniu ktore sie oplaci

Relacje między firmą a klientem to dziś waluta, którą można płacić. Dlaczego są tak ważne i o czym nie można zapominać?

Jeśli chcę, by inni mnie słuchali, pracowali lepiej, mieli większą motywację, lubili mnie i siebie nawzajem, stosuję strategie i taktyki wpływania na innych, lecz mój własny charakter jest z gruntu skażony, naznaczony dwulicowością i nieszczerością - to na dłuższą metę nie mogę działać skutecznie. Moja obłuda zrodzi nieufność i nawet gdy będę stosować tak zwane techniki dobrych stosunków, wszystko, co zrobię, postrzegane będzie jako manipulowanie. Nie zmieni tego ani krasomówstwo, ani nawet dobre intencje; tam, gdzie nie ma zaufania lub jest ono niewielkie, nie ma podstawy do prawdziwego, trwałego sukcesu. Jedynie dobro tkwiące u podstaw da moc wszelkim technikom. - Stephen R. Covey

Pracowałam w wielu miejscach. I jak to w życiu, bywało różnie. Pamiętam swoją pierwszą pracę. Miałam 15 lat i częstowałam ludzi jogurtami znanej firmy w jedynym hipermarkecie w mieście. W niedzielę całe pielgrzymki wybierały się na zakupy i kumulowały w jednym miejscu. Można tam było spotkać znajomych, nauczycieli i sąsiadów. Mój "szef" miał jakieś 40 lat i na imię, powiedzmy Jarek. Nie wyróżniał się jakoś na tle innych, ale zawsze dbał o to, żebym miała dobre samopoczucie. Nie krzyczał, nie straszył (jak to często robili inni), a podpowiadał, co należałoby zrobić inaczej i zawsze z uśmiechem na ustach. Zostawiał gratisy (jogurty w ilościach nie do przejedzenia) i wypłacał pieniądze w terminie. Niby normalne, a jednak to był najlepszy szef jakiegokolwiek miałam. Później, choć z małymi wyjątkami, nie było wcale tak różowo. Najgorzej wspominam pracę we wrocławskim kinie z kierownikami, którzy notorycznie poniżali pracowników. Dziś myślę, że sprawiało im to satysfakcję i próbowali kosztem "mniejszych" poprawić swoją samoocenę. Wniosek? W warunkach, które są przyjazne pracownikowi rozwija się cała firma. W niesprzyjających okolicznościach, rozglądamy się za inną pracą i sabotujemy swoje działania. W kinie pracowałam tylko 3 miesiące, choć pamiętam, że inni wytrzymali tam nawet kilka lat. Jak? Do dziś nie wiem, ale Jarkowi życzę, jak najlepiej. Dziś mogłabym pracować dla niego za darmo.

Podobna zasada obowiązuje w biznesie. Jeśli chcesz jedynie zarobić na swoich klientach, nie dając im nic w zamian to twoja strategia prędzej niż później okaże się nietrafiona. Sytuacja na rynku zmienia się błyskawicznie i dziś to konsument wytycza ścieżkę rozwoju każdej firmy. Bez wzajemnego szacunku nie uda się nawiązać długotrwałej współpracy, bo konkurencja (prawie w każdym sektorze gospodarki) jest ogromna i wykorzystuje techniki, o których często nie mamy pojęcia.

Pamiętam, jak mieszkałam w blokowisku we Wrocławiu. Na parterze był osiedlowy sklepik, ze świeżymi warzywami i dodatkami, których nie można było znaleźć w okolicy. Właścicielka była jednak przysłowiową Grażyną, która zatrzymała się mentalnie w poprzednich dziesięcioleciach. Była niemiła, czasem nawet opryskliwa. Zakupy robiłam 500 metrów dalej, a do niej zachodziłam tylko w nadzwyczajnych okolicznościach, a najczęściej z lenistwa. Nie wiem, czy sklep jeszcze istnieje i czy właścicielka zmieniła podejście do klientów, ale atmosfera była naprawdę gęsta, więc jej unikałam jak tylko mogłam. Efekt? Nie byłam jedyna. Sąsiedzi też woleli robić zakupy w innych miejscach.

Ilu z was spotyka takich sprzedawców na swojej drodze? I jak wielu przestaje robić zakupy w "osiedlowych sklepach"? Jeśli płacimy, chcemy dostać nie tylko najlepszy produkt, ale być dobrze obsłużeni. W końcu mamy wybór i chętnie z niego korzystamy. A jeśli wydajemy kilka tysięcy złotych na reklamę, która nadal funkcjonuje jako "dodatek do biznesu", to nasze oczekiwania rosną. I słusznie! To właśnie dlatego relacja między sprzedającym a kupującym powinna być oparta na wzajemnym zaufaniu i szczerości. W końcu najważniejszy jest efekt! I jeśli pracujemy z uczciwą agencją to właściciel powie nam, że niektóre rozwiązania (w przypadku naszej firmy) po prostu się nie opłacają. Za inne trzeba słono zapłacić, a na rezultaty kolejnych poczekać. Klient powinien o tym wiedzieć, jeszcze zanim dokona zakupu. To jest uczciwe nie tylko w stosunku do niego, ale również do nas samych. I nie dotyczy tylko branży reklamowej. Warto o tym pamiętać również w odniesieniu do własnej firmy.

A wracając do reklamy, czas na krótkie podsumowanie!

Pamiętaj:

  • jeśli Twój baner jest nieczytelny, to nawet najlepsze miejsce na stronie nie zapewni Ci zysku.
  • Film promocyjny może być dla każdego, ale nie wszystkich na to stać, a bez dobrego scenariusza nawet najlepszy operator sobie nie poradzi.
  • Dobry logotyp to podstawa i zainwestuj w grafika. Nawet wtedy, kiedy myślisz, że to bez sensu.
  • Inwestując w SEO nie spodziewaj się szybkich wyników, nawet jeśli ktoś ci je obieca.
  • Strona internetowa to najlepsza wizytówka firmy, ale czasem sam Facebook wystarczy, jeśli prowadzisz go regularnie.
  • Baner na popularnej stronie internetowej? Lepiej taki, który od razu „rzuca się w oczy”. Może warto pomyśleć o artykule z konkursem?
  • A na koniec: nie wszystko złoto, co się świeci.

Wybieraj własną drogę, korzystaj z intuicji, a biznes rób tylko z tymi, którym ufasz. W innym wypadku to bez sensu. 

Dodaj komentarz

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował

Wykorzystujemy pliki cookies. Szczegóły znajdziesz w polityce plików cookies.
Wyrażam zgodę
Newsletter

Reklama pełną gębą?

Zapisz się do newslettera
i zostań prawdziwym wyjadaczem!

* Zgoda obowiązkowa

Informacja o administratorze danych osobowych.
Dziękuję za zapisanie się do newslettera.