wróć

Dlaczego "robimy" filmy?

30.08.2019
68309364 434450270495245 2146161923354263552 n

Szymona z firmy RED Film Production poznałam kilka lat temu przy okazji realizacji projektu „Zdolni” (dla portalu internetowego www.zinfo.pl, którym zarządzałam). Czy to była „miłość od pierwszego wejrzenia”? Nie, ale na pewno początek bardzo udanej współpracy.

Realizowaliśmy kilka dużych projektów, w tym dwie edycje programu „Extremalne metamorfozy” i „zinfo.tv”, więc zdążyliśmy poznać swoje cienie i blaski, a ja dowiedziałam się, czym jest filmowanie od kuchni. To, co początkowo wydawało się proste w realizacji, czasami przerastało moje wyobrażenia, a z drugiej strony wciąż udawało się nam robić rzeczy niemożliwe i napędzaliśmy się wzajemnie do działania. Tak, czy inaczej byliśmy na siebie skazani.

Extremalne metamorfozy” to było prawdziwe wyzwanie! Program miał na celu propagowanie zdrowego stylu życia. Trójka uczestników przechodziła przez intensywne treningi pod okiem profesjonalistów i poddawała się restrykcyjnej diecie. Projekt składał się z kilkunastu odcinków, które regularnie były emitowane na portalu zinfo.pl i Youtubie. Zwieńczeniem była gala finałowa, gdzie zaproszeni goście (na własne oczy) mogli oglądać ekstremalnie odmienionych uczestników.

To była jedna z przygód mojego życia, którą będę wspominać, dziergając sweterki na bujanym fotelu. Kosztowała nas wspólnie masę pracy i dziś nie wiem skąd braliśmy siły, ale było warto! Dużo nauczyliśmy się o sobie i mieliśmy okazję poznać innych (ze wszystkimi zaletami i wadami). Szybko okazało się, że praca z ludźmi przy jednoczesnym organizowaniu planu zdjęciowego to nie lada wyzwanie. I tak, nie zawsze udawało się nam wszystko dopiąć na ostatni guzik, ale z odcinka na odcinek i z programu na program wiedzieliśmy więcej i mogliśmy uczyć się na własnych błędach. Byliśmy mniej nerwowi i potrafiliśmy dawać sobie czas, co dziś procentuje, nie tylko zdrowiem psychicznym, ale sprawniejszym działaniem przy zachowaniu optymalnej dawki optymizmu.

Pomysł na „zinfo.tv” pojawił się gdzieś w połowie naszej współpracy. To był prawdziwy kocioł! Widywaliśmy się kilka razy w tygodniu, gdzieś pomiędzy moimi spotkaniami z klientami oraz tabelkami, żeby kręcić wspólnie materiały tv z regionu. Było za szybko, za dużo i za mało czasu na wymyślenie sensownego konceptu, więc ogrywaliśmy, co się dało, często po godzinach. Jeden z filmów realizowanych wspólnie okazał się później viralem i dziś ma niemal 1 mln wyświetleń. Potraficie w to uwierzyć?! Osobiście nie uważam, żeby to było najlepsze z naszych nagrań (pamiętam, jak pokonywaliśmy drogę do Pieńska i to był ten dzień, w którym nikomu się nie chciało, ale musiał powstać jakiś materiał). Dlaczego tak dobrze się wyświetla? Bo porusza nasze „narodowe struny”. Z resztą, zobaczcie sami!

Zanim przejdziesz do YouTube

Zamknięcie projektu zinfo.tv było dla mnie, jak zrzucenie plecaka z głazem w środku. Ucieszyłam się, że nie będziemy musieli biegać, wymyślać, prosić i wciąż szukać „dobrych tematów”. Na horyzoncie pojawił się jednak pomysł na realizację drugiej edycji „Ekstremalnych metamorfoz”, więc ponownie spotkaliśmy się na planie. Mądrzejsi o doświadczenia i bardziej zorganizowani. Pojawił się ciekawy scenariusz (tworzony przez redakcję zinfo.pl), zmienili się uczestnicy i nowa prowadząca – Marta Jaworska ze Strefy Ruchu, więc mogłam w 100% skupić się na produkcji, nie martwiąc przy tym o to, czy makijaż spłynął, a włosy zagarnął wiatr. Przy realizacji pierwszej edycji nie mieliśmy budżetu na stylistów, więc „żywioł” to było nasze drugie imię. I w jakimś sensie bardzo go lubiłam, podobnie jak niezwykłą energię na planie, która udzielała się wszystkim i którą zarażaliśmy się nawzajem.

Kilka miesięcy później Szymon zaproponował mi współpracę, a ja zdecydowałam się założyć własną firmę. Dziś wiem, że to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Nie, żeby to był czas tylko mlekiem i miodem płynący, ale kierujemy się w życiu podobnymi wartościami, więc łatwiej nam pokonywać trudności. Zależy nam na budowaniu pozytywnych relacji z klientami, opowiadaniu za nich historii i wzajemnym szacunku do własnej i cudzej pracy. To sprawia, że każda nowa produkcja jest jak święto.

Pokazała nam to współpraca z Gminną Spółdzielnią „Samopomoc Chłopska” w Bogatyni. Ireneusz Kropidłowski to nie tylko wulkan energii i człowiek, który wciąż ma jakiś pomysł na rozwój firmy, ale prezes-nie prezes. I zdziwicie się, ale to wciąż robi na mnie duże wrażenie. W swojej karierze widziałam wielu dyrektorów, czy właścicieli wielkich przedsiębiorstw i nieczęsto miałam okazję spotkać człowieka, który stoi za etykietą. W tym wypadku jest inaczej. Widać, że spółdzielnia to przede wszystkim ludzie – oddani sprawie i działający na rzecz rozwoju miasta. To również zespół, który szanuje naszą pracę, dzięki czemu możemy rozwijać skrzydła.

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z planu zdjęciowego. Zrobię również wpis z nocnego spotkania w piekarni – wizytówce Działoszyna i największej dumy spółdzielni, bo wiem, że warto promować tych, którzy doceniają to, co możemy im dać.

68715199 1335135606650128 3157000090128744448 n69083081 2353639511545789 2193786689690796032 n

69667313 495021561073647 343811951656173568 n69169861 2361936170719336 9119922483900710912 n

A dlaczego wspólnie robimy filmy?

Bo lubimy! Nie tylko filmy, ale i siebie. Oboje mamy ogromne doświadczenie w branży, więc wiemy, czego potrzebuje rynek. Dostarczamy nie tylko profesjonalny produkt. Wiemy również, jak go opakować i czym jest budowanie wizerunku firmy. Mamy na tapecie kolejne produkcje, więc będzie się działo i już nie mogę się tego doczekać!

A teraz w formie post scriptum: myślę, że jestem szczęściarą. I wiecie co? Chyba zawsze nią byłam.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował

Wykorzystujemy pliki cookies. Szczegóły znajdziesz w polityce plików cookies.
Wyrażam zgodę
Newsletter

Reklama pełną gębą?

Zapisz się do newslettera
i zostań prawdziwym wyjadaczem!

* Zgoda obowiązkowa

Informacja o administratorze danych osobowych.
Dziękuję za zapisanie się do newslettera.